poniedziałek, 11 stycznia 2016
Teraz!
Odcięłam się od wszystkiego co mnie unieszczęśliwia... Codziennie wyrzucam ze swojego świata nowe bambetle, co tak naprawdę nie jest moje lub przypomina mi coś czego nie chcę, nie ma w moim życiu miejsca na "samosmucenie " dookoła tylu już robiło to za mnie. TERAZ chcę TERAZ mogę TERAZ doświadczam wszystkiego po swojemu... Więc jeśli kiedykolwiek znikniesz z mojego świata to jest TOBIE PISANA INNA DROGA, INNY WSPÓŁPODRÓŻNIK PRZEZ TEN ŚWIAT.
piątek, 1 stycznia 2016
Bilans
W niejednej głowie właśnie dziś tworzy się podsumowanie minionych dni.
Skąd wziął się ten zwyczaj że, z kolejnym dniem roku ,gdy zmienia się grudzień na styczeń, zaczynamy traktować jak nowy początek a nie kontynuacje ?
Otwieramy wielki kufer nowych postanowień, nowych celów i marzeń,robimy porządek w tym co udało się zmienić w ubiegłych miesiącach,to czego się nie udało, dopisujemy w kolejnych pozycjach na tą czystą kartę nowego roku.
Ci bardziej konsekwentni, wytrwali i odważni swoją listę osiągnięć maja pełniejszą.
Tym którym zabrakło sił,lub nie sprzyjały wiatry, kot zeżarł pacę domową, albo zwyczajnie coś po drodze było nie tak, cieszą się z nie mniej ważnych osiągniętych celów. Nikt też nie podważa ważności i nie umniejsza osiągnięciom oraz zmian w sobie, dzięki którym były możliwe te osiągnięcia.
Jakie kryteria muszą spełniać nasze wymagania na przyszły czas by, pozycja znajdowała się na pierwszym miejscu noworocznej listy?
Czy jest to najłatwiejszy cel czy też najtrudniejszy do osiągnięcia?
Coś co uda się za chwilę, i nakręci tyle energii że można przebrnąć przez tę listę dalej.
Czy chronologia układa się w drugą stronę poziomu trudności?
To nie ma znaczenia , każdy ma swoja strategię,która jest indywidualna według potrzeb.Własnych potrzeb.
I te slogany co roczne :
Chcę być szczęśliwy.
Schudnąć.
Zrobić coś szalonego.
Być dobrym.
Mieć .
A co takiego powstrzymywało do osiągnięcia tego wszystkiego do teraz?
Czemu data zawsze jest wyznacznikiem, a nie sam cel?
Ile razy lista się zmienia?
Przez całe życie, nie na przełomie 12 miesięcy?
Masa pomysłów na siebie, cała tona na zmiany , modernizacje , i ulepszenia.
Przestańcie się łudzić że to Nowy rok zmieni coś w Waszym życiu.
Jedyna zmiana która musi się dokonać jest w Was.
Ilość miesięcy czy środków, to tylko ograniczenia które trzeba pokonać.
Nie odkładajcie siebie na później.
Poczucie szczęścia...
To nic innego jak równowaga między bezpieczeństwem, miłością, i własną wartością.
Lista Noworoczna powinna trwać,
dopisywanie do niej nowych wyzwań powinno trwać
dążenie powinno trwać,
Ty powinieneś trwać w przekonaniu że lista trwa,
nic nie skreślaj, nic nie przepisuj, nie zmieniaj kolejności, bądź sobą, nawet jeśli innych to drażni i swym krytykanctwem i ograniczeniem próbują Cie odwieść od konsekwentnego dążenia do celu.
Bądź własną listą.
i zrób wszystko by była Tylko twoja.
By wszystko co się na niej znajdzie było spełnieniem marzeń. Twoich Marzeń
Skąd wziął się ten zwyczaj że, z kolejnym dniem roku ,gdy zmienia się grudzień na styczeń, zaczynamy traktować jak nowy początek a nie kontynuacje ?
Otwieramy wielki kufer nowych postanowień, nowych celów i marzeń,robimy porządek w tym co udało się zmienić w ubiegłych miesiącach,to czego się nie udało, dopisujemy w kolejnych pozycjach na tą czystą kartę nowego roku.
Ci bardziej konsekwentni, wytrwali i odważni swoją listę osiągnięć maja pełniejszą.
Tym którym zabrakło sił,lub nie sprzyjały wiatry, kot zeżarł pacę domową, albo zwyczajnie coś po drodze było nie tak, cieszą się z nie mniej ważnych osiągniętych celów. Nikt też nie podważa ważności i nie umniejsza osiągnięciom oraz zmian w sobie, dzięki którym były możliwe te osiągnięcia.
Jakie kryteria muszą spełniać nasze wymagania na przyszły czas by, pozycja znajdowała się na pierwszym miejscu noworocznej listy?
Czy jest to najłatwiejszy cel czy też najtrudniejszy do osiągnięcia?
Coś co uda się za chwilę, i nakręci tyle energii że można przebrnąć przez tę listę dalej.
Czy chronologia układa się w drugą stronę poziomu trudności?
To nie ma znaczenia , każdy ma swoja strategię,która jest indywidualna według potrzeb.Własnych potrzeb.
I te slogany co roczne :
Chcę być szczęśliwy.
Schudnąć.
Zrobić coś szalonego.
Być dobrym.
Mieć .
A co takiego powstrzymywało do osiągnięcia tego wszystkiego do teraz?
Czemu data zawsze jest wyznacznikiem, a nie sam cel?
Ile razy lista się zmienia?
Przez całe życie, nie na przełomie 12 miesięcy?
Masa pomysłów na siebie, cała tona na zmiany , modernizacje , i ulepszenia.
Przestańcie się łudzić że to Nowy rok zmieni coś w Waszym życiu.
Jedyna zmiana która musi się dokonać jest w Was.
Ilość miesięcy czy środków, to tylko ograniczenia które trzeba pokonać.
Nie odkładajcie siebie na później.
Poczucie szczęścia...
To nic innego jak równowaga między bezpieczeństwem, miłością, i własną wartością.
Lista Noworoczna powinna trwać,
dopisywanie do niej nowych wyzwań powinno trwać
dążenie powinno trwać,
Ty powinieneś trwać w przekonaniu że lista trwa,
nic nie skreślaj, nic nie przepisuj, nie zmieniaj kolejności, bądź sobą, nawet jeśli innych to drażni i swym krytykanctwem i ograniczeniem próbują Cie odwieść od konsekwentnego dążenia do celu.
Bądź własną listą.
i zrób wszystko by była Tylko twoja.
By wszystko co się na niej znajdzie było spełnieniem marzeń. Twoich Marzeń
czwartek, 17 grudnia 2015
Pogadajmy o teraz- teraz jest czas na Siebie
Przez wiele miesięcy byłam zagubiona, nie wiedząc czemu zawsze uważałam że jestem wszędzie tylko na chwilę,że powinnam być zawsze w innym miejscu niż właśnie przebywałam.
Niepewna swojego miejsca, stałam się nie pewna wiedzy, wycofana z towarzystwa i rezygnowałam z wyzwań które stawały przede mną. Uwierzysz że myślałam że jestem tak głupia i beznadziejnie niekreatywna że nadaję się tylko do pracy która nie wymagała ode mnie ambicji.
I tkwiłam tam, jak taka żabka w kałuży, choć za krawędzią było jezioro. Uwierzyłam że to jest moje miejsce że, jest bezpieczne... Że nie chcę zmian.
Do zarzygania wmawiałam sobie że muszę przyzwyczaić i pokochać wszystko co mam. Bo już tak będzie bo na nic więcej nie zasługuję.
Pojawił się ktoś kto pokazał że chcę więcej. Że mogę.
Zaczęłam oddychać, pojawiły się festiwale, koncerty.Nowi Fantastyczni ludzie.
Pojawił się pomysł pracy w fundacji. Organizacja akcji, kwest charytatywnych.
Swoją naiwność i wiarę w uczciwość ludzi odchorowałam. Moja dobra wola i zaangażowanie zostały zmiażdżone.
Bezinteresowność nazwana oszustwem a poświęcenie i promocja -lansem.
Odechciewa się co?
Przy tym wszystkim zabitych zostało też kilka przyjaźni...
Bo jak popatrzeć na człowieka który najpierw nazywa Cię siostrą a gdy przychodzi czas na odpowiedź o uczciwości, sam rzuca pierwszy kamień, albo milczy, zezwalając tym samym,patrząc Ci w oczy, na to jak ktoś Mnie ciosa kamieniem prosto w serce.
I znów pauza.
Trzeba by było przewartościować wszystko co jest mi zbędne, a zachować wszystko co dobre.
Kiedyś...o tym opowiem. Dobitnie.
Wszystko znów miałam zacząć od początku,
tyle że, były we mnie do tego wszystkiego tony złości.
Teraz uwierzyłam, później cierpliwie czekałam aż sama zacznę robić coś dla siebie, coś więcej niż czekać na zmiany.
Miałam wyjście.
Zaryzykować, czy dalej siedzieć i uwierzyć że to bezpieczne miejsce
Mimo że dostajesz psychicznej klaustrofobii?
Co się zmieniło ?
Kiedy opowiadam Tobie to wszystko dochodzę do wniosku że ...
Lubię wyglądać ładnie. Lubię swoją drogę, pracę,znajomych, lubię bawić się i odkrywać nowe trendy i nowe wyzwania, Boję się porażki, ale z każdej zawsze wyciągnę wnioski.Chcę iść do przodu , potrafię wyeliminowywać że swojego życia osoby które mnie próbują powstrzymać od moich wyborów,zostawiam w tyle tych, którzy nie nadążają.
Czasem tylko poczekam , bo warto.
Nie daję sobie opowiadać fanaberycznych historii wyimaginowanego żywota.
Nadal nie patrzę z celem,ale w tej chwili patrzę na siebie jak na szansę dla siebie :)
Jest zawsze szansa na to by być lepszym , dumnym z siebie, z własnych osiągnięć, pokonania własnych lęków i ograniczeń.
i to jest znakomity czas na wszystko.
Niepewna swojego miejsca, stałam się nie pewna wiedzy, wycofana z towarzystwa i rezygnowałam z wyzwań które stawały przede mną. Uwierzysz że myślałam że jestem tak głupia i beznadziejnie niekreatywna że nadaję się tylko do pracy która nie wymagała ode mnie ambicji.
I tkwiłam tam, jak taka żabka w kałuży, choć za krawędzią było jezioro. Uwierzyłam że to jest moje miejsce że, jest bezpieczne... Że nie chcę zmian.
Do zarzygania wmawiałam sobie że muszę przyzwyczaić i pokochać wszystko co mam. Bo już tak będzie bo na nic więcej nie zasługuję.
Pojawił się ktoś kto pokazał że chcę więcej. Że mogę.
Zaczęłam oddychać, pojawiły się festiwale, koncerty.Nowi Fantastyczni ludzie.
Pojawił się pomysł pracy w fundacji. Organizacja akcji, kwest charytatywnych.
Swoją naiwność i wiarę w uczciwość ludzi odchorowałam. Moja dobra wola i zaangażowanie zostały zmiażdżone.
Bezinteresowność nazwana oszustwem a poświęcenie i promocja -lansem.
Odechciewa się co?
Przy tym wszystkim zabitych zostało też kilka przyjaźni...
Bo jak popatrzeć na człowieka który najpierw nazywa Cię siostrą a gdy przychodzi czas na odpowiedź o uczciwości, sam rzuca pierwszy kamień, albo milczy, zezwalając tym samym,patrząc Ci w oczy, na to jak ktoś Mnie ciosa kamieniem prosto w serce.
I znów pauza.
Trzeba by było przewartościować wszystko co jest mi zbędne, a zachować wszystko co dobre.
Kiedyś...o tym opowiem. Dobitnie.
Wszystko znów miałam zacząć od początku,
tyle że, były we mnie do tego wszystkiego tony złości.
Teraz uwierzyłam, później cierpliwie czekałam aż sama zacznę robić coś dla siebie, coś więcej niż czekać na zmiany.
Miałam wyjście.
Zaryzykować, czy dalej siedzieć i uwierzyć że to bezpieczne miejsce
Mimo że dostajesz psychicznej klaustrofobii?
Co się zmieniło ?
Kiedy opowiadam Tobie to wszystko dochodzę do wniosku że ...
Lubię wyglądać ładnie. Lubię swoją drogę, pracę,znajomych, lubię bawić się i odkrywać nowe trendy i nowe wyzwania, Boję się porażki, ale z każdej zawsze wyciągnę wnioski.Chcę iść do przodu , potrafię wyeliminowywać że swojego życia osoby które mnie próbują powstrzymać od moich wyborów,zostawiam w tyle tych, którzy nie nadążają.
Czasem tylko poczekam , bo warto.
Nie daję sobie opowiadać fanaberycznych historii wyimaginowanego żywota.
Nadal nie patrzę z celem,ale w tej chwili patrzę na siebie jak na szansę dla siebie :)
Jest zawsze szansa na to by być lepszym , dumnym z siebie, z własnych osiągnięć, pokonania własnych lęków i ograniczeń.
i to jest znakomity czas na wszystko.
poniedziałek, 14 grudnia 2015
Boksuje się ze sobą codziennie
Ja to mam życie...
Czemu mi nic nie może udać się zwyczajnie, ot tak. Tylko ciągle muszę walczyć, o wszytko boksować się z losem, od początku, odkąd pamiętam. Ciągle musiałam udowadniać że jestem lepsza niż myślą, że potrafię, mimo że nie wierzył prawie nikt.Czasami nawet ja sama wątpiłam kiedy słuchałam innych.
Chwilami nie mam sił.
Jestem zagubiona, zrezygnowana i zła.
Jak słyszę że los daje możliwość wykazania się tylko tym, którzy tego pragną. Tak jak by ktoś decydował że "dasz radę?" to chcę być niemotą.
A co jak nie dam? Jak nie będę potrafiła? Jak się nie uda?
Odpowiedź w stylu -
Wyciągniesz wnioski.
I następnym razem będziesz wiedziała jak to ominąć albo nie dopuścić do takiej sytuacji.Ta ja na pewno...
Nienawidzę niemocy, bezradności, nie znoszę kiedy, nie mogę sama decydować o tym,co mogę zrobić a czego nie muszę.
Nienawidzę czekać, na decyzję niezależnie od tego czyje one są, na spóźnione osoby, czy sprawy do załatwienia które, wiem że wymagają jednak reakcji kogoś innego.
Pomału staje się coraz bardziej wymagająca w stosunku do siebie,
tak naprawdę, względem wszystkiego. Jak coś zwyczajnie mówiąc, spierdole. jestem bardzo wściekła.
Mam dni kiedy nic mi się nie chce,
Spałabym całymi dniami.Nawet nie jadła a udawany entuzjazm schowany w końcu, tak by nikt nawet się o niego nie upomniał.
A później znowu jestem na siebie zła, że zmarnowałam te dni na jakimś mamleniu, zamiast spiąć dupę w troki.
Boksuje się ze sobą codziennie,
Chciałbym chociaż raz...
By wyzwania które są przede mną
Były bez problemu.
Ale... Nie...
Ze mną to raczej nie możliwe.
sobota, 28 listopada 2015
Ważne z kim idziesz, nie gdzie.
Dziś...
Taka sytuacja.
Dużo tego jest, więc...w natłoku obowiązków i informacji z
pola zawodowego i prywatnych ogródków, zbieram albo pochwałę albo opierdol.
Przez kilka ostatnich dni wiszę na tel..
W różnych sytuacjach, w drodze do pracy, z pracy, na kiblu,
w wannie, jedząc, myjąc zęby i te rozmowy też są różne ... Albo kogoś motywuje, albo to ja pocieszam. Sama
siebie poniekąd też.
Skromnie sobie żyje, nie zwracam na siebie uwagi, jestem jak
by trochę nieśmiała, wycofana.
Dowiedzieć się jednak
można że nigdy nie byłam spokojna czy skromna... Inaczej postrzegana przez
siebie a jakże odmiennie przez innych.
"Że niby Ty? nieśmiała? jesteś przebojowa i pewna
siebie..."
W życiu, naprawdę bym nie powiedziała...
Pytam. Przecież ja się wszystkiego boję, jak możesz nie
widzieć że udaje że się nie boję?
ODPOWIEDZ. Bo świetnie udajesz i skoro ja się nabieram jak
bardzo Ty oszukujesz sama siebie?
Wciąż powtarzałam sobie. Chciałbym być Najlepsza, we
wszystkim. A w tym czym nie mogę być po prostu się nie tykam.
Duży błąd, wiem.
I długo już nad tym pracuje. By być po prostu sobą, by żyć z
poczuciem bycia Najlepszym w byciu sobą.
Najwięcej uczę się przebywając z ludźmi słuchając,
obserwując, nigdy nie byłam molem książkowy. Choć na świadectwie z liceum same
piąteczki, bo przecież nawet jak nie umiem to idę w zapate że jednak jest
inaczej.
Nie zależnie od tego, dalej mam traumę do matmy i przez to
matury brak.
A wymarzony kierunek studiów odkładany z roku na rok. Nie
wmówiłam sobie że matmy nie umiem... Ja
jej po prostu nie pojmuje. Jestem w stanie nauczyć się budowy ciała człowieka
zwierząt i roślin. Wydarzenia historyczne
zostają w głowie jak historia w przeczytanych powieściach.
Wbić do głowy atlas świata
uwzględnieniem chronologii wielkości… pikuś
Ale matma...?
Oczywiście się nie poddaję.
I walczę bo jak się na coś zawezmę...
Postrzeganie jest też niesamowitą wskazówką na ukrywanie
swoich słabszych stron.
Naprzeciw wszystkiemu lubię jak mnie ktoś poprawia gdy mówię
nieprawidłowo. Wiem że nie jest to lubiane i często odbierane jak atak.Dla mnie jest to kolejna lekcja.
Otaczam się ludźmi, od których mogę się nauczyć tego czego sama
jeszcze nie umiem lub, zwyczajnie nie wiem.
Żyj, kochaj ludzi , otaczaj się tymi z którymi czujesz się dobrze , czujesz radość przebywania z nimi.
Eliminuj tych którzy powodują złość, czy nudę,
Unikaj, tych którzy karmią cię swoim wyimaginowanym bogatym życiem, powodując u Ciebie kompleksy i niezadowolenie, bo jeśli pojawiają się tego rodzaju uczucia to znaczy że nimi jesteś karmiony.
Eliminuj tych którzy powodują złość, czy nudę,
Unikaj, tych którzy karmią cię swoim wyimaginowanym bogatym życiem, powodując u Ciebie kompleksy i niezadowolenie, bo jeśli pojawiają się tego rodzaju uczucia to znaczy że nimi jesteś karmiony.
Ile dajesz tyle dostajesz...
Kiedyś tak myślałam
Teraz…
Ile potrafisz unieść o tyle bogatsze jest twoje życie J
wtorek, 20 października 2015
Pierwsze wrażenie
Ostatnio dużo czytam o sile pierwszego wrażenia. O tym jak duży wpływ ma na nasze postrzeganie innych, i nas samych przez naszych rozmówców.Jaki wpływ ma postawa czy uśmiech. Przez pryzmat postrzegana przez własną osobę, często internetowane są najprostsze zachowania w czynnikach komunikacji. Prosty przykład. "ale się jąka"jeszcze nigdy nie słyszałam żeby jąkająca się osoba powiedziała tak o innej osobie z tą samą wadą. Co sprawia że nie lubimy kogoś z chwilą pojawienia się go w pomieszczeniu? Albo, bo ma na imię tak czy tak, że ma blond czy rude włosy, akurat te są najbardziej znane. Dowcipy o blondynkach mają też drugie dno. Są takie że ja jako brunetka zastanawiam się gdzie autor zgubił płente.
Ale do brzegu.
Ostatnio natrafiłam na kursy motywacyjne,w których to podobno, nauczą mnie pozytywnego pierwszego wrażenia.
Interesujące...
A czy nie wystarczy po prostu, znać swoją wartość? Nie umiejszać wartości innych?
Dostosować poziom rozmowy do rozmówcy?
Nie być napompowanym balonikiem o wąskiej specjalizacji życia.
Nie oceniać przez pryzmat własnych kompleksów?
Być dobrym ale, nie głupim.
Być wdzięcznym ale, nie sługą.
Pomagać ale, nie wyręczać.
Uśmiechać się... Nie zależnie od płci,koloru włosów czy pozycji materialnej.
Chyba muszę zacząć organizować i sprzedaż kursów na "Bycie Naj zaczynamy od siebie.
Ale do brzegu.
Ostatnio natrafiłam na kursy motywacyjne,w których to podobno, nauczą mnie pozytywnego pierwszego wrażenia.
Interesujące...
A czy nie wystarczy po prostu, znać swoją wartość? Nie umiejszać wartości innych?
Dostosować poziom rozmowy do rozmówcy?
Nie być napompowanym balonikiem o wąskiej specjalizacji życia.
Nie oceniać przez pryzmat własnych kompleksów?
Być dobrym ale, nie głupim.
Być wdzięcznym ale, nie sługą.
Pomagać ale, nie wyręczać.
Uśmiechać się... Nie zależnie od płci,koloru włosów czy pozycji materialnej.
Chyba muszę zacząć organizować i sprzedaż kursów na "Bycie Naj zaczynamy od siebie.
czwartek, 8 października 2015
Bądź silna ,bądź sobą.
Kiedy mogę,staram się nie rzucać jak dzieciak z emocji. Emocje skrajne,
od euforii po wkurw absolutny, opanowałam do perfekcji. I nawet kiedy wydaje mi się że nie jest mnie już w stanie wyprowadzić nic i nikt. Zawsze pojawi się ktoś lub coś, co lub kto, jednak udowodni mi to że nie da się opanować emocji w moim przypadku. I im dłużej zaciskam zęby tym większa później jest eksplozja.
Kiedyś czytałam wszystkie mądre i psychologiczne artykuły,porady jak kontrolować emocje, jak wpływają one destrukcyjne na nasze relacje między innymi ludźmi, na naszą pracę czy nawet na nas samych.
No i oczywiście dowiedziałam się że muszę jeszcze mocniej zacisnąć zęby,żeby się nie dać zdemaskować, żeby nie okazywać że coś mnie denerwuje,drażni, czy po prostu za chwilę doprowadzi do łez.
No i słysze... Musisz być silna, musisz być pewna, wesoła, musisz...
Inaczej nie będzie to miało sensu...
Innym razem mówią bądź sobą, nie daj się mamić,wykorzystać, nie zapomnij o swojej wrażliwości,kochaj ludzi, bądź...
Czasami pytam siebie... Kim jesteś? Czy jesteś szczęśliwa? Czego więcej potrzeba by było mi dobrze?
Bo kiedy jest za spokojnie to się nudzę... Kiedy jest chaos gubię się i czekam aż karuzela się zatrzyma.Tylko że ja nie wysiadam z niej mimo wszystko,czekam aż ruszy ponownie.
Kim jestem...
"Jestem wszykim.(...)Tylko sobą być nie mogę..."
od euforii po wkurw absolutny, opanowałam do perfekcji. I nawet kiedy wydaje mi się że nie jest mnie już w stanie wyprowadzić nic i nikt. Zawsze pojawi się ktoś lub coś, co lub kto, jednak udowodni mi to że nie da się opanować emocji w moim przypadku. I im dłużej zaciskam zęby tym większa później jest eksplozja.
Kiedyś czytałam wszystkie mądre i psychologiczne artykuły,porady jak kontrolować emocje, jak wpływają one destrukcyjne na nasze relacje między innymi ludźmi, na naszą pracę czy nawet na nas samych.
No i oczywiście dowiedziałam się że muszę jeszcze mocniej zacisnąć zęby,żeby się nie dać zdemaskować, żeby nie okazywać że coś mnie denerwuje,drażni, czy po prostu za chwilę doprowadzi do łez.
No i słysze... Musisz być silna, musisz być pewna, wesoła, musisz...
Inaczej nie będzie to miało sensu...
Innym razem mówią bądź sobą, nie daj się mamić,wykorzystać, nie zapomnij o swojej wrażliwości,kochaj ludzi, bądź...
Czasami pytam siebie... Kim jesteś? Czy jesteś szczęśliwa? Czego więcej potrzeba by było mi dobrze?
Bo kiedy jest za spokojnie to się nudzę... Kiedy jest chaos gubię się i czekam aż karuzela się zatrzyma.Tylko że ja nie wysiadam z niej mimo wszystko,czekam aż ruszy ponownie.
Kim jestem...
"Jestem wszykim.(...)Tylko sobą być nie mogę..."
Subskrybuj:
Posty (Atom)
